Kategorie
Przemyślunki

Popołudniowa KAWA #1 aczkolwiek_MARZENIA!!

Uważam że nie ma marzeń których nie da się zrealizować. Jedyna przeszkodą która stoi nam na drodze do spełnienia tego marzenia, jest niezbyt dokładne określenie swojego końcowego celu. Wtedy podczas podróży do jego osiągnięcia, stajesz w pewnym momencie na rozdrożu, i nie, nie idziesz niczym Gandalf w jaskiniach cuchnącej zgnilizną Morii, drogą z której dochodzi mniejszy odór, ale słuchasz starej wiedźmy, która do ucha szepcze Ci abyś rzucił kością, i poddał się losowi, który wskaże Ci dalszą drogę.. bo tak jest łatwiej.

Są jednak ludzie którzy lubią oddawać swoje życie w ręce przypadku. Nie ma nic w tym złego, gdyż nawet ja sam często zostawiam swoje życie w rękach tej wiedźmy, dreszczyk emocji w życiu jest potrzebny, więc nie ma to jak diabelskie rzucenie kością. Jednak czasami mam ochotę zignorować jej szyderczy śmiech, czasami chce coś konkretnego, czegoś co siedzi w głowie i chce być zrealizowane. Tym między innymi jest marzenie, jeden z tych elementów który odróżnia nas od bycia przeciętnym, społecznym Zombie. Wyrywa nas z rzeczywistości, a gdy jest spełniane dodaje skrzydeł do dalszych marzeń, doprawiając szczyptą uczuciem spełnienia.

Jedni jako dziecko, marzą o byciu strażakiem, policjantem czy himalaistą. Inni marzą o byciu reżyserami filmowymi, astronautą. Dodatkowo są marzenia bardziej materialne jak dom, wyspa, samochód, jak i te dotyczące miłości, posiadania kogoś, rodziny.  Marzenia są czasami z typu tych dużych, które nas przerażają albo z góry wyglądają na nie realne, ale także są te małe proste, takie których zrealizowanie zajęłoby nam kilka dni gdybyśmy tylko się za ich realizację zabrali. Jednak ogólnie patrząc na temat marzeń to każde marzenie jest realnie do spełnienia, choć nie każde jest łatwe.

I chociaż historii nadających się na ten temat znam wiele, to przedstawie przykład czegoś niewykonalnego z czymś co jest proste do realizacji. Podczas pisania wstępu przypomniał mi się pewien dzień i pewne spotkanie, które będzie naszą pierwszą historią. Z jakiś rok temu (lub dłużej) byłem na spotkaniu z pierwszym i jak na razie jedynym Polskim astronautą, generałem Mirosławem Hermaszewskim. Na co zwróciłem uwagę w jego historii przepełnionej ciekawymi anegdotami (poza spłaszczonymi od powietrza piersiami nagiej kobiety, spadającej ze spadochronem) to jest właśnie to, z jaką upartością dążył do spełnienia swojego marzenia aby polecieć w kosmos, chociaż w jego historii spełniania swojego marzenia ciągle miał rzucane kłody pod nogi. Udało mu się, chociaż za każdym razem jak robił małe kroki od razu kolejny krok zaczynał się na straconej pozycji. Jednak tego dokonał.

I tak mi się zdaję, że ja sam jestem chyba dobrym przykładem tego, jak w sumie nikt istotny, może spełniać swoje marzenie którym jest pisanie. Marzenie w gruncie rzeczy bardzo proste, przyziemne wymagające umiejętność skupienia myśli i poukładania ich w przegródki w głowie (jeszcze jej nie nabyłem). Tak jak w przypadku Hermaszewskiego, i ja byłem beznadziejnym przypadkiem. Kto mnie znał w podstawówce to idę o zakład, że gdyby nauczycielka zrobiła konkurs aby wskazać, który uczeń do jakiego zawodu/hobby się kompletnie nie nadaje, każdy wskazałby mnie jako kogoś kto nigdy nie napisałby książki (drugim zajęciem byłby pewnie muzyk). Chociaż w porównaniu do pierwszego naszego bohatera, to jednak moje marzenie, które jest jednym z wielu, jest dużo prostsze do realizacji.

I właśnie w tym cały szkopuł tkwi, że mamy często marzenia dużo bardziej realne niż nam się to wydaje, więc może czasami warto wywalić kablówkę, zaplanować co chcesz zrobić i po prostu to chociaż spróbować zrobić. Często patrze wstecz, wiele rzeczy dotyczących mnie żałuje, straciłem dużo czasu a i nie wiele więcej mi go zostało. Jeżeli na starość, w fotelu bujanym będziecie mysleć o swoim marzeniu, a wytłumaczeniem waszym będzie że już jest za późno na jego zrealizowanie. Zadaj sobie wtedy pytanie czy to na prawdę było marzenie? Następnie zastanów się, czy wasze uczucie w tej chwili to może nie jest już marzenie, a raczej żal że zmarnowaliście czas na jego spełnienie. Amen.